Witamy Guest (Zaloguj) Zarejestruj się Przypomnij hasło Torrenty Kontakt Napisy PL


Torrent Kategorie
 » Wszystkie torrenty
Filmy :
 » DivX - XviD37525  
 » RMVB5171  
 » VCD - SVCD64  
 » DVD-R1954  
 » HDTV-HD-DVD834  
 » x 2643366  
 » 3D96  
 » 4K73  
 » Seriale11841  
Gry :
 » Gry PC8161  
 » Gry Konsole1360  
 » Poradniki i inne2  
Muzyka :
 » Albumy42386  
 » Teledyski/Koncerty3596  
Dokumenty :
 » E-Booki7732  
 » Audiobooki2492  
 » Komiksy645  
 » Czasopisma16  
Programy :
 » Windows5406  
 » Linux + Macintosh282  
Inne :
 » Dla Dzieci3057  
 » Sport835  
 » GSM - PDA882  
 » Manga - Anime2386  
 » Pozostałe - Różne1288  
Erotyka :
 » Filmy21063  
 » Zdjęcia20  
 » Czasopisma erotyczne13  
 » Gry erotyczne0  

Detale Torrenta
Nazwa plikuGA-GA - REBELIA (1993, 2018) [FLAC]
Torrent:GA-GA - REBELIA (1993, 2018) [FLAC].torrent
Info Hash:71b1dcf7b36036e3f9a6f75dd3f9fb132bd266f6
Opis:

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...

[Gdy obojętność jest przyzwoleniem, a przyzwolenie jest akceptacją, gdy akceptacja jest tłumaczeniem że sytuacja jest wyższa racją...]

25 lat temu zespół Ga-Ga nagrał swój debiutancki album REBELIA, który stał się kultową pozycją w historii polskiego punka. Intrygujące, surowe brzmienie i transowe utwory wprowadzają nas w świat utopijnej, anarcho-punkowej rzeczywistości. Teksty oprócz oryginalną formą zaskakują ponadczasową aktualnością. Ich autorem jest wokalista i gitarzysta Smalec znany również jako założyciel zespołu Zielone Żabki. Żabki zostały zwycięzcą Festiwalu Jarocin 88. Ga-Ga wygrała Jarocin 92.

Właśnie do tych czasów odwołuje się klimat płyty REBELIA ? były to czasy młodości polskiego punk-rocka. ?Byliśmy przesiąknięci anarcho-wolnością ? potem mówił Smalec ? jeden system odchodził, a drugi dopiero tu przychodził ? my korzystaliśmy z tego całego zamieszania ? nasz koncert z Jarocina 92 na żywo transmitowała TVP bez żadnej cenzury?

Powiedzmy to na początku i miejmy z głowy: Ga-Ga to legenda. Nie sądzę wprawdzie, by zespół był znany poza kameralnym światkiem polskiego punk rocka, ale bez mała trzydzieści lat na scenie oraz fakt, ile osób wciąż przyciąga na koncerty, uzasadniają w pełni tę tezę. Czy może dziwić w tej sytuacji wznowienie debiutanckiego krążka Rebelia, który na rynku ukazał się dokładnie ćwierć wieku temu? Choć pytanie jest retoryczne, to powinien je sobie zadać każdy zwolennik pomysłu, by płytę tę wypuszczać na nowo. Mówiąc bowiem delikatnie, idea reedycji AD 2018 jest co najmniej osobliwa.

Nie wiem, ilu z Was pamięta rok 1993, ale na wszelki wypadek naszkicuję krótki obrazek z tamtych czasów. Upadek komunizmu, który nastąpił cztery lata wcześniej, nie przyniósł wcale długo oczekiwanej wolności. Na pierwszy plan wysunęły się ogromne problemy społeczno-bytowe, takie jak brak pracy, perspektyw oraz ogólna szarzyzna i poczucie beznadziei. Nie może specjalnie dziwić, że właśnie w takich okolicznościach polski punk rock, legitymujący się hasłem no future, kwitł jak nigdy wcześniej ani nigdy później. Telewizja transmitowała Jarocin, punkowe płyty osiągały sprzedażowe rekordy, irokezy i ramoneski były widokiem powszechnym. Młodzi ludzie mogli kupić sobie Unitrę, skoczyć do miejscowego sklepu muzycznego po kasety ? co najwyżej dwie miesięcznie, bo na tyle starczało pieniędzy ? i katować je od początku o końca. Pozwolę sobie teraz przewrotnie zapytać: co zmieniło się po dwudziestu pięciu latach? Najkrótsza i nieco zbyt przesadzona odpowiedź, to ? wszystko. Subkultura punkowa nie ma się, delikatnie mówiąc, najlepiej, ogólny poziom życia jest wyższy, zaś Internet zmienił bardzo wiele w sposobach dostępu do muzyki i jej konsumpcji.

Ten przydługi wstęp ma tylko jeden cel: pokazać, że to naprawdę nie wina muzyków Ga-Ga, iż Rebelia po ćwierćwieczu brzmi słabo. Ten krążek miał po prostu swój czas, który bezpowrotnie minął, stąd jego wznawianie przypomina reanimację trupa w dość zaawansowanym stadium rozkładu: nikt z odrobiną przyzwoitości nie powinien tego robić. Lista zarzutów względem omawianego dziś wydawnictwa jest długa, ale skupię się na najważniejszych. Przede wszystkim jest ono koszmarnie długie, bo trwa ponad siedemdziesiąt minut (). Nie trzeba być laureatem Matematycznego Kangura, aby wyliczyć, iż jeden utwór trwa średnio pięć i pół minuty. Jeżeli zatem kojarzycie punk rock z wysokimi tempami, dynamizmem i ogólną zwięzłością, to Ga-Ga złamie wszystkie te skojarzenia już pierwszą piosenką. Nie czyniłbym z tego poważnego zarzutu, gdyby na płycie działo się coś ciekawego niestety, zieje ona taką nudą, że tylko buddyjscy mnisi będą w stanie ani razu przy niej nie ziewnąć. Rebelia to tak naprawdę jedna bardzo długa piosenka. Nieważne czy słuchasz Siła za siłę, Układ początkowy czy Miasto i ogień, wszystko jest tu identyczne, Gitara wciąż gra te same dwa, w porywach trzy akordy, zaś jej nieprzyjemne brzmienie ani razu się nie zmienia. Równie jednowymiarowy i płaski jest wokal: siłowy, a do tego miejscami nieczysty (jak na przykład w trwającym dziesięć minut Faraonie). Nie bronią się również teksty, które trudno posądzać o przesadną intelektualizację: ani nie walą w system, ani nie mają w sobie zbyt wiele humanizmu. Ot, są.

Ktoś powie: czego ty się spodziewałeś? Przecież siłą punka jest jego prostota i brud. W porządku, odrzeknę, ale Rebelia jest po prostu nudna jak flaki z olejem. Nie potrafię sobie wyobrazić współczesnego młodego punkowca, który porzuca słuchanie najnowszej płyty The Bastard czy Dezertera po to, by przez grubo ponad godzinę katować debiut Ga-Gi. Bądźmy poważni: ta muzyka to przykład mało eleganckiego zestarzenia się. W beznadziei wczesnych lat 90. była ona bez wątpienia wymierzona w punkt, ale dziś nie sposób jej polecić. Wniosek może być zatem tylko jeden: reedycja Rebelii przeznaczona jest chyba wyłącznie dla tych, którzy słuchali oryginału za młodu, stąd ? powodowani sentymentem ? przymkną oczy na oczywiste zaszłości. Niestety, młodszy fan nie znajdzie tu nic dla siebie. Nawet piosenki, które odstają jakoś od średniej krajowej, jak reggae?owe Młode wilki czy wybitnie zimnofalowe Telewizory zostają pogrzebane płaską interpretacją wokalną i straszą dzisiaj niczym duchy z szafy.

Dziennikarz, który pisze o aktualnej sytuacji politycznej, może być legendą, nawet jeżeli po kilku latach jego teksty są już nieaktualne, a wręcz niezrozumiałe. (Kto nie wierzy, niech sięgnie sobie po dowolny zbiór felietonów Stefana Kisielewskiego). Podobnie zespół może być legendarny, nawet jeżeli po ćwierć wieku jego płyty nie da się słuchać. Dlatego nie mam bynajmniej zamiaru podważać wagi tego zespołu dla polskiego punk rocka. Chciałbym jednak dość jednoznacznie stwierdzić, iż Rebelia to lekcja historii: nudna, mało inspirująca, a przez to taka, której lepiej unikać.

Jacek Jarocki

Wspominkowy trend na polskiej punk rockowej scenie nie słabnie. Coraz bardziej nietypowe składy ogłaszają reaktywację, a winylowy renesans przyczynia się do rosnącej liczby reedycji. Ale oprócz tych wszystkich mniej lub bardziej ciekawych come-backów mamy też grupy, które działały praktycznie nieprzerwanie i ciężko posądzać je o korzystanie z kombatanckiej koniunktury. I tu właśnie pojawia się Ga Ga, od lat dowodzona przez charyzmatycznego Smalca (bardzo rzadko używam słowa charyzmatyczny, ale tutaj ono pasuje), która po 25 latach od wydania swojej debiutanckiej płyty ?Rebelia? wznawia album na winylu i po raz pierwszy na CD.

?Rebelia? to materiał jak na 1993 rok, w którym się ukazał, nietypowy. W ogóle Ga Ga to nietuzinkowy band. Długie punkowo-transowe numery, pewna hipnotyzująca powtarzalność sekwencji, a do tego dość proste instrumentalnie granie ? choć z dobrze broniącą się po latach perkusją. Nie było to agresywne punkowe granie modne w tych latach. Zresztą cały ten silvertonowy odłam punka brzmiał inaczej. Ga Ga muzycznie nie pasowała do prostego punko-polowego nurtu, choć pochodzący z tej płyty utwór ?Olevay system? przeszedł do kanonu tej sceny pojawiając się na różnych kasetowych składankach z lat 90.

Co by nie mówić, ?Rebelia? również po tych 25 latach brzmi oryginalnie. Zarówno ze względu na teksty jak i na muzykę. Debiut Ga Gi to surowy, transowy album oparty na wielokrotnych powtórzeniach tych samych motywów ? zarówno w muzyce jak i w tekstach. I ta mieszanka brzmi ciekawie również i dzisiaj. Z całej tej mieszanki wychodził swoisty mistyczny anarcho-punk z opowieściami z pogranicza buntu i utopijnej wizji świata. Czasem efekty były dziwne, zwłaszcza w anglojęzycznych fragmentach, a czasem stawały się kultowe.

W notce promującej album Smalec wspomina, że były to czasy, gdy byli ?przesiąknięci anarcho-wolnością?. Nowy system polityczny dopiero się kształtował, a młodzi korzystali z tego całego zamieszania. Koncert z Jarocina 92 transmitowała TVP bez cenzury. Dziś patrząc na kondycję i linię mediów publicznych takie wydarzenie jest bardziej abstrakcyjne. A mamy 2018 rok. Zresztą Smalec to człowiek jarocińskiego sukcesu. Z Zielonymi Żabkami wygrał Jarocin 88, a z Ga Gą triumfował w Jarocinie 92. Dziś zwycięstwa w przeglądach zespołów nie są już tak istotne, za to wówczas były to tak duże rzeczy, że bez żenady można pisać o nich ponad 25 lat później.

Szkoda tylko, że reedycja została tak skromnie wydana. Digipak bez żadnej rozkładówki czy nawet prostej książeczki. W tego typu wydawnictwie pasowałoby sięgnąć głębiej do archiwalnych materiałów. Tego mi ogromnie brakuje, bo mocno mnie zaskoczyła lakoniczna forma wydania tego krążka. Nawet prosta wkładka z tekstami sporo by wniosła do tego wydania. Chyba, że wydawca zakłada, że ten album każdy zna już na pamięć.

Fajnie jest sobie przypomnieć te stare numery i historie z dawnych lat z nimi związane. Zarówno te z ognisk, na których graliśmy z załogą ?Olevay system? jak i te, gdy zjarany kolega trzymając mnie za klapy kurtki recytował z pamięci ?Wojnę światów? patrząc mi w oczy błędnym wzrokiem. Kurła, kiedyś to było, a nie teraz ta młodzież tylko te smartfony i dopalacze.

Takie wznowienia cieszą, tym bardziej, że Ga Ga funkcjonuje nadal, nagrywa nowe numery i nie odcina tylko i wyłącznie kuponów od tego, że był kiedyś Jarocin. A teraz to nie ma.

Sylwester

1. Szczur
2. Siła Za Siłę
3. Rebelia
4. Anarchia Wszędzie I Zawsze
5. Wojna Światów
6. Olevay System
7. Polskie Ulice To Wojna
8. Układ Początkowy
9. Faraon
10. Miasto I Ogień
11. Korytarze
12. Młode Wilki
13. Uśmiech
14. Kochaj Mnie

Recorded on February 1993 in TIBO SOUND studio.

Bass ? Pietka
Drums ? Broda
Guitar ? S&#39Malec
Vocals ? S&#39Malec

https://www.youtube.com/watch?v=0mseTlVr-Rw

POZWÓL POBRAĆ INNYM, NIE BĄDŹ censored

INITIAL SEEDING. SEED 14:30-22:00.
POLECAM

START WIECZOREM... 100 Antifascist
Kategoria:Albumy
Ocena: N/A
Rozmiar:474.70 MiB
Dodane:09/04/2020 08:22:23
Uploader:Ishimura
Statystyki:Seedów: 2   Leecherów: 0
Ostatnie Uaktualnienie14/04/2020 12:19:37


Brak komentarzy...


Wstecz
Uwaga!!!
Zaden z plikow znajdujacych sie w serwisie nie znajduje sie na serwerze. Torrenty sa wlasnoscia użytkownikow. Administrator serwisu ani wlasciciel serwera nie moze wiec poniesc konsekwencji za to co uzytkownicy wstawiaja, lub za to co czynia na stronie. Nie mozesz takze uzywac tego serwisu do rozpowszechniania lub sciagania materialow do ktorych nie masz odpowiednich praw lub licencji. Uzytkownicy odpowiedzialni są za przestrzeganie tych zasad. Ta strona nie zajmuje sie rozpowszechnianiem plikow chronionych prawem autorskim.

[ Execution time: 0.0498 sec. ] - [Memory usage: 1.96 MiB] - [ GZIP: disabled ]